Widzew: Pierwsza liga albo śmierć

Widzew: Pierwsza liga albo śmierć

Po nieudanym zesonie, w klubie z Aleji Piłsudskiego doszło do sporych zmian. Zmieniono trenera, prezesa, a potem znowu trenera i dyrektora sportowego. Czy to początek chaosu, czy raczej porządki, które mają doprowadzic do awansu?

Ciężko powiedzieć co rozpoczęło lawinę zdarzeń. Chyba był to brak awansu łódzkiego klubu do I ligi i frustracja przyprawiona promocją do ekstraklasy lokalnego rywala. Pierwsza poleciała głowa szkoleniowca Jacka Paszulewicza, a potem odwołano prezesa Jakuba Kaczorowskiego, który funkcję sprawował od 3 miesięcy. W maju nominację na ławkę trenerską otrzymał Zbigniew Smółka. Rozpoczął przygotowania do sezonu, pozapraszano kilku zawodników na testy, drużyna wyruszyła do Opalenicy i … wszystko się pozmieniało.

W czewcu fotel prezesa zaproponowano Martynie Pajączek. Dla przeciętnego kibica była to zmiana szokująca, lecz dla osób śledzących pierwszą lige, nie była to osoba anonimowa. Co prawda nowa przywódczyni RTS zaczynała jako nauczyciel języka polskiego i wiedzy o sztuce, lecz potem tafiła do firmy Andrzeja Darełło. Ten po przejęciu Miedzi Legnica, oddelegował ją do zarządzania klubem z Dolnego Śląska. Następnie pani Pajączek wybrana została na  prezesa 1 ligii oraz weszła w struktury zarządu PZPN.

Nowy wódz, a więc i nowe porządki, nawet jeśłi czasu do rozpoczęcia ligii pozostało niewiele. Na obizie przygotowawczym podziękowano Zbigniewowi Smółce, a wraz z nim poleciała głowa dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego. Pierwszy z wymienionych poprzedną pracę w Arce stracił w równie niecodziennych okolicznościach – decyzje ogłoszono przez Twittera, godzinę przed meczem derbowym. Masłowski zaś był na cenzurowanym już wcześniej, gdy na początku kwietnia zdecydował sie zwolnić Radosława Mroczkowskieg i zatrudnić Jacka Paszulewicza. Była to decyzja o tyle dziwna, że Paszulewicz kilka miesięcy wcześniej opuścił GKS Katowice i mówiąc delikatnie, nie był tam żegnany z żalem.

Pikanterii całej sytuacji dodaje zachowanie zawodników Widzewa, którzy po strzelonym golu w meczu kontrolnym z Zagłębiem Lubin podbiegli do trenera Smółki. Co prawda po meczu mówiłi, że chcieli się odciąc od całego zamieszania, aczkolwiek w ich wypowiedziach można było doszukać sie wsparcia dla szkoleniowca. – Jestem bardzo zadowolony z tego, co robimy na treningach oraz jaka wiedza jest nam przekazywania. Potwierdzeniem tego był nasz gest. Podbiegliśmy do trenera i podziękowaliśmy mu za dziesięć dni świetnej roboty – tłumaczył na łamach widzewtomy.net Rafał Wolsztyński. – Staramy się odciąć od wszelkich plotek. Mieliśmy wyjść i wykonać to, co robiliśmy na treningach. Radość po bramce była naszym wspólnym założeniem i dążyliśmy do tego, by móc ją pokazać – ucinał na tym samym portalu Daniel Mąka.

Wydarzenia te nie zachwiały pozycja nowej pani prezes. Po cichu mówi się o silnym wsparciu dla niej ze strony Zbigniewa Bońka. Głośniej zaczynano mówić o wejściu włoskiego milionera Andrea Radrizzani do klubu z Alei Piłsudskiego po awansie do I ligi. Wreszcie z hukiem rozeszła się informacja o zakontrakowaniu Marcina Robaka. Ekipie Marcina Kaczmarka zaczyna przyświecać więc powoli hasło: pierwsza liga albo śmierć. – Mamy jasny cel, którym jest awans na koniec obecnego sezonu do pierwszej ligi – przyznała Martyna Pajączek w tym tygodniu. – Musimy skupić się najpierw na tym, żeby awansować. Teraz liczy się przede wszystkim ucieczka z drugiej ligi. Potem przyjdzie czas na kolejny krok – wybiega jeszcze dalej Marcin Robak.

Wydaje się więc, że przynajmniej na jakiś czas w Widziewie powinien zapanować spokój. Spokój, który temu klubowi potrzebny jest chyba w chwili obecnej najbardziej. Decydujący okaże się początek sezonu. Dobry start może pchnąc wszystko do przodu, seria remisów, lub porażki – rozpalić ponownie ogień. Jedno jest pewne. Żadna z pozostałych ekip nie położy się na boisku. Co więcej, mamy przeczucię, że marka łodzian będzie dodatkowo mobilizowała przeciwników. A apetyt na awans ma także kilka innych klubów jak choćby GKS Katowice czy Elana Toruń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *