Andrzej Prawda: Zrobiła się fajna drużyna

Last modified date

Andrzej Prawda: Zrobiła się fajna drużyna

Zespół Znicza sprawił dużą niespodziankę, zwyciężając na boisku w Katowicach. O tym meczu, ale i o przygotowaniu do kolejnych opowiedział nam trener Andrzej Prawda.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mecz z GKS przebiegał według scenariusza, który napisał pan przed meczem.

– Można zakładać różne scenariusze, ale co się wydarzyło, wiemy dopiero po meczu. Trochę tak zaplanowaliśmy. Wiedzieliśmy, że w GKS są silne emocje po spadku, duże parcie, aby jak najszybciej wrócić nie tylko do 1. ligi, ale i Ekstraklasy. U nas w pierwszym składzie wyszło trzech młodzieżowców, na ławce było czterech. W ogóle grało czterech nowych zawodników. Okazało się, że nowe ogniwa zadziałały. Myślę tu głównie o dwóch Słowakach (Martin Baran i Peter Drobnak – przyp. red.) i Karolu (Noiszewskim), który przyszedł z Rakowa. Do tego zdobywca pierwszego gola Paweł Moskwik. Nie wiadomo też, co by było, gdyby gospodarze jednak trafili na 1:0. Nasz scenariusz zakładał, aby dać się wybiegać, wyszumieć, a potem grać swoje. Podobnie graliśmy już w zeszłym sezonie. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo to jest najważniejsze. Zrobiła się fajna drużyna i fajna atmosfera. Już dzisiaj widać, że jest to kawał fajnego zespołu. Daleki jestem od snucia mocarstwowych planów, bo gra się cały rok. Na pewno jednak zaczęliśmy lepiej niż rok temu. Mamy mocną ławkę, grupę fajnej młodzieży.

Czy na kolejny mecz ze Stalą Stalowa Wola będzie następny plan taktyczny, czy po prostu zagracie swoje?

– Na plan przyjdzie czas, gdy zobaczę, jak zespół prezentuje się przez cały tydzień i jakie są emocje. U siebie nie możemy sobie pozwolić na oddanie inicjatywy. Mogą coś strzelić i cofną się na swoją połowę i może być bardzo ciężko. W Katowicach wiedzieliśmy, że nawet jak stracimy bramkę, będzie szansa coś skontrować. Są na to szanse, bo mamy z przodu takiego zawodnika jak Czarny (Patryk Czarnowski). Chłopak biega za każdą piłką, dobrze wspomaga go Zjawiński. Mamy szeroką kadrę i zawsze możemy coś pokombinować. Nie może być dwóch takich samych taktyk na dwa różne mecze.

Jak się panu podoba zmiana w rozgrywkach, która zakłada awans trzeciej drużyny przez fazę play-off?

– Bardzo mi się podoba. Zawsze wychodziłem z założenia, że od początku do końca trzeba grać o coś. W ubiegłym sezonie było inaczej. Cztery ostatnie mecze graliśmy bez presji. Patrząc z drugiej strony, to był znakomity poligon doświadczalny, aby dawać szanse młodym. Bywały mecze, że ponad połowę składu stanowili młodzieżowcy. Dziś mamy tego owoce. Na obozie przed sezonem mieliśmy 28 ludzi, z czego 14 młodzieżowców. Nawet jeśli się nie przebiją, to możemy ich wypożyczać do innych zespołów.

Share