Bartłomiej Gradecki: Bezpieczniej jest postawić na kogoś z doświadczeniem

Bartłomiej Gradecki: Bezpieczniej jest postawić na kogoś z doświadczeniem

Po dwóch kolejkach jedną z wyróżniających się postaci Znicza Pruszków jest Bartłomiej Gradecki. Na początku roku Wisła Płock pozbyła się go bez żalu, a on od tego czasu udowadnia, że młody wiek nie jest przeszkodą, aby dobrze prezentować się między słupkami.

Można powiedzieć, że jesteś wygranym ostatnich miesięcy. Najpierw powrót do bramki w końcówce sezonu, teraz numer 1 i świetne recenzje.

W poprzednim sezonie, gdy przychodziłem do Znicza zagrałem dwa pierwsze mecze. Potem przytrafiła mi się kontuzja, która wykluczyła mnie z rozgrywek na ponad miesiąc. Dla mnie to był ciężki cios. Każdy młodzieżowiec na wypożyczeniu chce przecież grać jak najwięcej. Wróciłem na ostanie trzy mecze. Tyle, że wtedy graliśmy praktycznie samymi młodzieżowcami. Nie graliśmy o najwyższe cele, tylko staraliśmy się o punktu w Pro Junior. W okresie przygotowawczym wygrałem rywalizację i trener postawił na mnie.

Zdradzisz co się działo w waszej szatni w przerwie meczu ze Stalą? Z 0:1 zrobiło się 4:1, a jakoś ciężko sobie wyobrazić suszarkę w wykonaniu trenera Prawdy.

Nie tylko trener Prawda, ale i inni trenerzy udzielają się w szatni. Nikt nie był zadowolony z gry, nawet maser. Stal przeważała, nie tworzyliśmy klarownych sytuacji, nie realizowaliśmy taktyki. Gdzieś przypadkowo kopnęliśmy do przodu. Potrzebowaliśmy kopa, może motywacji. Od razu w drugiej połowie jakoś to wyglądało, był pomysł. Pomogła nam pierwsza bramka i zaczęliśmy grać. Dopisało też nam szczęście. W pierwszej połowie był słupek, w drugiej poprzeczka. Przeciwnicy nie wykorzystywali swoich sytuacji. Najbardziej cieszą trzy punkty.

Do Rzeszowa przyjechaliście z myślą o remisie, czy z nastawieniem,że skoro się udało wygrać w Katowicach, to czemu nie tu?

Oczywiście, że przyjeżdżamy z myślą, żeby wygrać. Chcemy też zrealizować przedmeczową taktykę, aby to wszystko dobrze wyglądało. Nie powtórzyć pierwszej połowy ze Stalą. Grać piłką i nie notować głupich strat. Dobrze jest strzelić pierwszą bramkę, jak choćby z Katowicami. Tak jak mówią nam trenerzy: walczymy w tej lidze o najwyższe cele. W szatni jest wielu dobrych zawodników, dzięki którym jesteśmy w stanie te cele uzyskać.

Patrząc na twoją grę czy choćby Wiktora Kaczorowskiego można zadać sobie pytanie: dlaczego nie dostaliście prawdziwej szansy w Wiśle czy Jagiellonii? Tym bardziej patrząc jak w tych klubach obsadzona jest pozycja bramkarza.

To już jest pytanie do trenerów. Każdy ma inne wymagania co do zawodników, co do bramkarzy. Nie wiem, może brakło doświadczenia? Bezpieczniej jest postawić na kogoś ogranego. Tylko, że takie myślenie nie zawsze się sprawdza. Dobrym przykładem jak to może dobrze wyglądać jest Majecki w Legii…

Zwłaszcza teraz, gdy wszedł przepis o młodzieżowcu w Ekstraklasie…

Tak. To jest bardzo wygodna sytuacja: mieć ustabilizowanego bramkarza – młodzieżowca, który wnosi coś do drużyny. Gra nie tylko ze względu na wiek.

Fot: Stal Stalowa Wola, www.stal1938.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *