Wykopki po 7. kolejce

Last modified date

Wykopki po 7. kolejce

Siódma kolejka i kolejne emocje i dobre mecze. Doskonały pojedynek w Łodzi, przełamana seria GKS-u przy Bukowej, przegrana Resovii. Dynamiczne momenty, fajne zagrania, ale i głupie błędy. Na drugą ligę zawsze można liczyć.

Pogoń Siedlce –  Lech II Poznań 0:2

W bramce Lecha zadebiutował w wieku 36 lat Łukasz Radliński. Po drugiej stronie jako kapitan zespołu zadebiutował Piotr Smołuch. Dużo lepszy humor po meczu miał ten pierwszy, jak i trener Rafał Ulatowski. – Pierwsze bramki na wyjeździe i pierwsze zwycięstwo na wyjeździe – cieszył się po spotkaniu trener rezerw Lecha. Na takiej wznoszącej fali dobrze przygotowało by się do meczu u siebie z Polkowicami, lecz Lech to spotkanie przełożył. Powodem były powołania do reprezentacji zawodników. – Do radości gry w piłkę powrócimy dopiero za dwa tygodnie. Tej radości nie miał w sobotę Kamil Socha. – Zdecydowanie to pora, aby wygrywać na własnym boisku. Lech na zwycięstwo zapracował, czy zasłużył? Tego nie wiem. Wszystko zobaczymy na chłodno – podsumował szkoleniowiec Pogoni.


Górnik Polkowice – Garbarnia Kraków 1:1

Mecz na remis i takie też były pomeczowe komentarze. Każdy ze szkoleniowców doceniał wysiłki swoich zawodników, ale i dobrą organizację przeciwnika. – Kontrolowaliśmy spotkanie poprzez dobrą obronę, tego zabrakło w drugiej połowie – to zdanie trenera gości. – Jak w każdym meczu była chęć, była dominacja. Graliśmy fajnie, ale popełniliśmy jeden błąd – tu ocena trenera gospodarzy. Tyle, że ci drudzy są w dolnej części tabeli. – Problemy by były, gdybyśmy nie kreowali sytuacji, ale my je stwarzamy. Nie 100% ale 200%. Sam na sam z bramkarzem i walimy w bramkarza. Dzisiejszy punkt trzeba szanować – kończy jak zwykle z optymizmem Enkeleid Dobi.


Elana Toruń – Legionovia Legionowo 4:1

Jakieś fatum wisi nad Legionovią w tym sezonie. Tydzień temu wygrywali 1:0 z Polkowicami, aby ostatecznie przegrać 1:2. Wcześniej, we Wronkach udało im się doprowadzić do remisu, a jednak po 90 minutach to rezerwy Lecha cieszyły się z wygranej. W meczu z Garbarnią było natomiast sporo zastrzeżeń do arbitrów. W Toruniu była szansa na dobry wynik: obry początek i dowiezione do przerwy zgrabne 1:0. Potem jakby u gości ktoś wyłączył prąd i do głosu doszła Elana. Ostatecznie podopieczni Marcina Sasala przegrali 1:4 i zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. A w perspektywie mecz u siebie z Widzewem i wyjazd do Katowic. Oj nie zazdrościmy.


Widzew Łódź – Stal Rzeszów 3:1

Dobre, wręcz bardzo dobre spotkanie obejrzeli kibice w Łodzi. – Patrząc na poziom, był to nawet mecz pierwszoligowy – oceniał Marcin Kaczmarek. Szkoleniowiec Stali poszedł nawet nieco dalej. – Myślę, że Ekstraklasa nie powstydziła by się takiego spotkania. Kwestia to dyskusyjna, natomiast można powiedzieć, że obie ekipy stanęły na wysokości zadania, choć też i nie ustrzegły się błędów. Na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Widzewa długo myślał nad komentarzem. – Nie chcę powiedzieć głupoty – wyjaśnił. – Dziś chwalimy i to jest pierwszy krok, żeby wejść na właściwe tory. Janusz Niedźwiedź nie był zadowolony z wyniku, ale już z gry chyba tak. – Lepszy był Widzew, ale jeszcze się spotkamy na wiosnę, a porażka wstydu nam nie przynosi – podsumował.


GKS Katowice – Skra Częstochowa 2:0

Odgłos ulgi i spadającego kamienia z serca kibiców i zawodników GKS było słychać gdzieś pewnie za Gliwicami. Ponad rok, przez 17. spotkań, czekano aby na boisku przy Bukowej gospodarze mogli zaintonować do swoich fanów „kto wygra mecz”. Potwierdził też to Rafał Górak. – Wszyscy na to czekaliśmy. Ciężko się nie cieszyć. Trzeba przyznać, że mimo okropnej i dość niewytłumaczalnej serii, od zespołu nie odwrócili się kibice. – Duży szacunek dla kibiców. Ten 12. zawodnik zawsze tu pomagał i nie mówmy tu o żadnej presji. Ten dodatkowy zawodnik się dziś przydał bo popełnialiśmy błędy i będziemy je jeszcze popełniać.


Stal Stalowa Wola – Górnik Łęczna 1:3

Na ławce trenerskiej zadebiutował Szymon Szydełko i trzeba przyznać, że początek miał obiecujący. – Mecz najpierw wyglądał tak jak chciałem, żeby wyglądał – mówił po spotkaniu. – Dużo było taktyki w obu drużynach – dodał Kamil Kiereś. Potem jednak coś się u gospodarzy popsuło, a zawodnicy Górnika podkręcili mocniej tempo. – W drugiej połowie wyszła jakość drużyny z Łęcznej, a u nas jest duży problem mentalny. Nie możemy spuszczać głów, tylko wyciągnąć wnioski. Nowy szkoleniowiec nie chciał oceniać przydatności poszczególnych zawodników, ani zapowiadać rewolucyjnych zmian, ale mamy wrażenie, że w Stalowej Woli będzie się teraz działo sporo.


Resovia – Olimpia Elbląg 0:1

Pierwsza przegrana Resovii w tym sezonie mocno zdenerwowała Szymona Grabowskiego, ale nie z powodu samego wyniku. – Niestety dużą rolę w meczu odegrał sędzia, który chciał chyba zostać pierwszoplanową postacią w telewizji i mu się to udało. Jeśli któryś z sędziów po sezonie „spada” ligę w dół to muszą być tego powody i dziś je widzieliśmy. Do tego szkoleniowiec gospodarzy zmaga się z kłopotami kadrowymi. – Już przed meczem było pod górkę, tylko nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ta górka w trakcie meczu będzie coraz bardziej stroma. Ta górka to kontuzje Kamila Radulj, Grzegorza Płatka oraz pauzy w następnym meczu za kartki Dawida Kubowicza i Dariusza Frankiewicza. A następny mecz Pasiaków to wyjazd do Łęcznej.


Znicz Pruszków – Błękitni Stargard 2:3

Błękitni zgasili Znicz” – jakże uwielbiamy takie twórcze tytuły. Ten w dodatku oddaje nieco przebieg meczu. Gospodarze doprowadzili do remisu 1:1, lecz goście rozgrywali bardzo dobry mecz. W ogóle Błękitni to zespół, który całkiem dobrze poczyna sobie na wyjazdach. Z 4 spotkań na obcych boiskach przywieźli aż 9 punktów, przegrywając jedynie z Widzewem. Dodatkowym utrudnieniem był brak Wojciecha Błyszko, który dzień wcześniej przeszedł do Jagiellonii Białystok. Czy Adam Topolski rozgląda się za jego zmiennikiem? – Po przemyśleniu doszliśmy do wniosku, że nic na siłę, nie będziemy się napinać. Jeśli trafi się zawodnik, który wydatnie wzmocni zespół, to zaproponujemy mu współpracę, ale jeśli złoży ofertę piłkarz, który byłby jedynie uzupełnieniem zespołu, to nie będziemy go zatrudniać – wyjaśnił trener Błękitnych po meczu.


Gryf Wejherowo – Bytovia Bytów 1:1

Gdy zespół z czołówki przyjeżdża na boisko ekipy z dołu ligowej tabeli, to można się spodziewać że zgarnie trzy punkty. Tyle, ze Bytovia mierzyła się w Derbach Kaszub, a wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami. Tymczasem do 90. minuty tych praw nie było za bardzo widać i goście spokojnie wieźli kolejne zwycięstwo po kolejnej bramce Karola Czubaka. Nagle, tuz przed końcem nadziali się na kontrę Gryfa, z której zrobił się najpierw rzut karny a potem remis. – To nie my powinniśmy dostać bramkę w końcówce. Przestrzegałem moich zawodników przed spotkaniem, że możemy być skontrowani – mówił na pomeczowej konferencji zdenerwowany Adrian Stawski. – Przede wszystkim jestem jestem wku…i trzy kropki…

FOT: Górnik Polkowice

Share