Szymon Szydełko: Musieliśmy się na nowo nauczyć wygrywać

Szymon Szydełko rozpoczął sezon jako szkoleniowiec 3 ligowego Sokoła Sieniawa. Jednak już pod koniec sierpnia zasiadł na ławce drugoligowej Stali Stalowa Wola z misja poprawy gry i pozycji w tabeli. Poradził sobie świetnie – Stalówka prezentuje się dobrze na boisku, odniosła dwa kolejne zwycięstwa i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski.

– Jak się Pan czuje w tej drugiej lidze. Były jakieś niespodzianki, czy coś się w ogóle zmieniło?

Na początku spodziewałem się, że będzie więcej różnic. Na gorąco mogę powiedzieć, że różnica jest w motoryce, sile zawodników. W wielu aspektach decyduje właśnie przygotowanie siłowe. Jest też różnica jeśli chodzi o jakość boisk i całej otoczki. Dobrze przygotowana murawa przyspiesza granie i wygląda to lepiej. W niższych ligach nie zawsze się to zdarza. Organizacyjnie też widać, że liga jest profesjonalna. Więcej różnic nie ma. Piłka jak piłka, wszędzie taka sama. Trzeba się dostosować do ligi, w której się jest.

– Patrząc na grę Stali w meczu z Garbarnią i np. w meczu z Gryfem Wejherowo, wydaje się, że zespołowi bardziej potrzebny był psycholog niż trener.

Po części tak. Były tam jakieś problemy, które nie chcę wyciągać na łamy prasy. Było kilka rzeczy, nad którymi musieliśmy mocniej popracować. Przede wszystkim w trudnym momencie bardzo odważnie zmieniliśmy styl drużyny i system gry. Szacunek dla moich zawodników, że szybko przyswoili wiedzę i jak widać po ostatnich meczach, dobrze to realizują. Co do psychologa. Musieliśmy się na nowo nauczyć wygrywać, zmienić myślenie na bardziej pozytywne. Wcześniej nastawienie było inne. Padał deszcz i już dla nas było źle, bo przegraliśmy pięć spotkań. To się jeszcze pogłębiało. Teraz się trzeba cieszyć, że pada deszcz, bo piłka będzie szybciej chodziła po boisku. Taka zmiana myślenia nam pomogła. Mam nadzieję, że tamten kryzys mamy już za sobą.

– Nie wiem czy słusznie, ale można Pana zaliczyć do rzeszowskiej szkoły trenerskiej. Pochodzi Pan z Rzeszowa. Pana zespół, mimo trudnego początku dobrze się ogląda podobnie jak Stal Rzeszów czy Resovię. Wydaje się, że zespoły z Podkarpacia mogą namieszać w tej lidze.

Nie ukrywam, że jestem z Podkarpacia i chciałbym, aby ten region miał drużynę na najwyższym poziomie rozgrywkowym i jak najwięcej drużyn na szczeblu centralnym. Mocno kibicuję każdej drużynie, aby zespołom z Podkarpacia sprzyjało szczęście. Był taki moment, że staliśmy się takim trzecim światem jeśli chodzi o piłkę nożną. Cieszy mnie to, że każda z tych drużyn godnie się reprezentuje. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. Niech robią awanse, żeby można było na jakieś fajne mecze przyjeżdżać do Rzeszowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *