Podsumowanie rundy: Gryf Wejherowo

Last modified date

Gryf na koniec 2019 roku zajmuje mało zaszczytne, ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Zespół ze Wzgórza Wolności wygrał zaledwie dwa spotkania i zremisował cztery. Mamy jednak wrażenie, że czasem wynik był gorszy niż gra.

Łukasz Kowalski obejmując zespół po Zbigniewie Szymkowiczu miał i łatwe i trudne zadanie. Z jednej strony poprzeczka nie była zawieszona wysoko, gdyż sezon 2018/2019 ekipa z Wejherowa zakończyła na 14., ostatnim bezpiecznym miejscu. Z drugiej zaś strony skład należało przebudować, dysponując przy tym ograniczonymi funduszami.

Pierwszy mecz z faworyzowanym Widzewem wyszedł nie najgorzej. Gryf napędził stracha rywalowi, który szale zwycięstwa przechylił dopiero w końcówce. Potem przyszła przegrana z GKS Katowice i miało być już z górki. Remis w Boguchwale, gdzie równie dobrze można było pokusić się o zwycięstwo, wyglądał zachęcająco. Potem jednak przyszło lanie od Resovii i kolejne przegrane mecze, przedzielone remisem w derbowym pojedynku z Bytovią oraz wygrane ze Skrą i Stalą w Rzeszowie.

Wydaje się, że sporym problemem jest mała zdobycz punktowa w spotkaniach z sąsiadami w tabeli. Co ciekawe, zespół prezentował się całkiem przyzwoicie z wyżej notowanymi rywalami. Łukasz Kowalski narzekał, że zespół nie wykreował lidera i delikatnie rzecz ujmując, nie sprzyjali mu sędziowie. My do tego zestawu dołożylibyśmy potrzebę zgrania zespołu. Z graczy, którzy zaprezentowali się w ostatnim meczu na wiosnę, zaledwie trzech zagrało w meczu z Widzewem. 

Pomimo słabych wyników na wyróżnienie za rundę jesienną zasłużył pomocnik Maksymilian Hebel. Ten pozyskany latem z Bytovii 22-latek aż sześciokrotnie pokonywał bramkarzy przeciwnika. Niewiele gorzej zaprezentował się napastnik – Mateusz Majewski, który do bramki trafił 5 razy. W sumie tych dwóch graczy odpowiada za 11 z 14 goli zdobytych przez drużynę Gryfa.

Zdobyliśmy tylko 10 punktów, co jest abstrakcją, jeżeli chodzi o to, czego się spodziewaliśmy przed sezonem – mówił po ostatnim meczu ze Stalą Stalowa Wola Łukasz Kowalski.-  Jest jeszcze coś takiego jak rycerze wiosny, ale żeby być rycerzami wiosny trzeba mieć miecze – dodał szkoleniowiec i to jest chyba dobra wskazówka nad czym nalezy pracować w zimowej przerwie. Tylko czy te miecze należy wykuwać samemu, czy też znowu posiłkować się transferami? I czy w międzyczasie nie nastąpi zmiana na trenerskiej ławce?

Share