Podsumowanie rundy: Legionovia Legionowo

Legionovia, przez większość sezonu była czerwoną latarnią 2 ligi. Po zwycięstwie w ostatniej kolejce w Siedlcach zespołowi udało się jednak wdrapać na 17 miejsce przed końcem roku. To nie zmienia jednak faktu, że sytuacja jest nadal bardzo nieciekawa.

Drugoligowy beniaminek przystąpił do rozgrywek po całkiem udanej wiośnie i awansie. Tyle że zespół grał w niezmienionym składzie, bez jakiś choćby uzupełnień. Z jednej strony dobrze, bo była to nagroda dla zawodników, którzy walczyli w III lidze. Z drugiej zaś strony dopływ świeżej krwi zdecydowanie by się przydał.

Zaczęło się obiecująco zwycięstwem 2:0 nad Skrą Częstochowa. Potem jednak nastąpiła seria  kolejnych porażek, którą głowa po 9 kolejce przypłacił Marcin Sasal. Zastąpił go Serhij Zajcew i w 10 spotkaniach dwukrotnie wygrywał oraz zanotował trzy remisy. Czy była to dobra zmiana? Wyniki bronią nowego szkoleniowca, ale też nie można powiedzieć, że jakoś diametralnie zmienił oblicze drużyny.

Biorąc pod uwagę skład osobowy, krótki okres przygotowawczy i przeskok o klasę wyżej, to Legionovia jakoś specjalnie nie rozczarowuje. Jednak kilkukrotnie obserwując samą grę, nie wydawało się, aby zespół aż tak odstawał od ligowej stawki. Bardziej Beniaminek płacił to legendarne frycowe, za brak cwaniactwa i doświadczenia. Tylko może się okazać, że ligowe szlify zbierane były za długo.

Na przestrzeni całej rundy trudno jest wskazać jakieś jasne punkty zespołu. O jego ofensywnym obliczu decydowało dwóch młodych zawodników, którzy przyzwoicie spisywali się już na wiosnę. To pomocnik Eryk Więdłocha i napastnik Karol Podliński. Zdobyli oni odpowiednio 3 i 4 bramki. Reszta ligowych trafień rozłożyła się na 9 zawodników. Można więc powiedzieć, że siła Legionovii tkwiła w kolektywie. I może jednocześnie jest to słabość – brak indywidualności, które pociągnęłyby zespół w trudnych momentach.  

Po zwycięstwie w Siedlcach Zajcew powiedział – Zagraliśmy dobry mecz i zobaczymy, co będzie dalej. Kilka tygodni później okazało się, że już nie on będzie patrzył. W nowym roku na ławce Legionovii zasiądzie bowiem Bogdan Jóźwiak. Naszym jednak zdaniem, nie w tym miejscu przydałyby się zmiany. Nowemu trenerowi wypada życzyć powodzenia, a przyda mu się, gdyż jego misja to ta z kategorii impossible.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *