Podsumowanie rundy: Skra Częstochowa

Skra od początku skazywana była na walkę o ligowy byt i tak w rzeczywistości się stało. Trzecie miejsce od dołu, ale strata zaledwie dwóch punktów do bezpiecznego miejsca sprawia, że utrzymanie jest nadal jak najbardziej realne.

Maanam śpiewał „Falowanie i spadanie” i to chyba najlepszy opis tego co przeżywała częstochowska ekipa w minionej rundzie. Trzy pierwsze spotkania „w plecy”, a następnie wygrana z Polkowicami, remis w Toruniu i trzy punkty u siebie w prestiżowym pojedynku z Widzewem. Potem przeplatanka zwycięstw i przegranych i wszystko zakończone trzema spotkaniami, po których konto Skry wzbogaciło się o 7 punktów.

Podopieczni Pawła Ściebury mogą więc żałować, że runda jesienna dobiegła końca. Wygląda na to, że dopiero w listopadzie wykrystalizował się skład, a przede wszystkim udało się w pełni wkomponować nowych zawodników. Dzięki temu zespół wypracował własny styl i choć gra głównie z kontrataku może się komuś nie podobać, to jest przede wszystkim skuteczna. Sam szkoleniowiec w rozmowie z naszym portalem nie ukrywał, że wolałby zagrać nieco bardziej „do przodu”, ale często sytuacje meczowe temu nie sprzyjają.

Po słabszym początku wydaje się, że Skra może ponownie się utrzymać, choć powoli staje się pewnego rodzaju Kopciuszkiem na drugoligowych salonach. Nieduży budżet, większy sąsiad za miedzą (choć grający w Bełchatowie) i specyficzne boisko sprawia, że częstochowianie skazywani są co roku na pożarcie. No właśnie, boisko. Rywale często podkreślają, że gospodarze grając na Lorecie, maja przewagę własnego obiektu i sprzyja im sztuczna trawa. Jest w tym trochę prawdy, aczkolwiek trzeba też zauważyć, że Skrze przez to gorzej gra się na wyjazdach.

W kadrze zespołu na próżno szukać wielkich, albo choć niedużych nazwisk. Siłą zespołu jest ten słynny kolektyw, co z jednej strony sprawia, że trenerzy mogą swobodniej rotować składem. Z drugiej zaś potrzebowali czasu na zgranie, za co zapłacili stratą kilku punktów. Najwięcej bramek zdobył pozyskany w lecie Dawid Wolny, lecz liczba 4 nikogo nie rzuca na kolana. Jednakże jest to ponad 1/4 goli zdobytych przez cały zespół. Wypożyczony z Zagłębia Sosnowiec młody Michał Kieca może z pewnością dodać jakości i skuteczności.

Runda wiosenna na Lorecie zapowiada się emocjonująco. – Będzie to zażarty wyścig kilku drużyn, różnice punktowe są tak małe, że każdy będzie grał pod ogromną presją. O to jednak chodzi w sporcie, rywalizacja musi mieć presję. Jeśli ktoś sobie z nią nie radzi to przegrywa, a w tym wypadku spada z ligi – tłumaczył na łamach oficjalnej strony Paweł Ściebura. – Bardzo mocno wierzę w to, że my sobie poradzimy. Gdybyśmy w to nie wierzyli, to w tamtym sezonie po tylu porażkach byśmy się poddali. Daliśmy radę i teraz nie zakładamy, że będzie inaczej – zakończył trener Skry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *