B4 21. kolejki czyli 4 rzeczy warte podkreślenia

Przed każdą ligową kolejką wypada mieć zapowiedź. Tak też jest i u nas. Tyle, że zamiast wróżyć co się wydarzy na każdym z boisk, postanowiliśmy wyłuskać cztery interesujące motywy.

Otwarcie stadionu w Stalowej Woli

Praktycznie wszystkie bilety wyprzedane, a całe miasto mówi tylko o tym. Otwarcie stadionu w Stalowej Woli przeciągało się niczym budowa autostrad. Zawodnicy z miasta rowerów musieli się co jakiś czas fatygować na stadion w Boguchwale, który mimo że jest urokliwy, to jednak obcy. Śmiem twierdzić, że gdyby nie permanentna gra „na wyjazdach”, to ekipa Szymona Szydełko miała by dziś kila punktów więcej. Dziś wreszcie inauguracja i tylko wypada życzyć, aby w Stalowej Woli utrzymali takie zainteresowanie klubem jak najdłużej.

Maksymilian Hebel kontra Gryf

Hebel jesienią wyróżniał się w szeregach słabego Gryfa i zapewniał bramki, a czasem i zwycięstwa. Spotkała go za to nagroda indywidualna w postaci transferu do Resovii. Tutaj teoretycznie powinien mieć łatwiej, no ale tylko teoretycznie. Na start ligi los okazał się przekorny, bo Hebel trafi od razu na swoich byłych kolegów. To sprawia, że może stać się bohaterem swojego nowego zespołu, a katem niedawnych kolegów. Niezły scenariusz na starcie…

Transfery Widzewa

Jak można się było spodziewać, Widzew będzie królem zimowych transferów. Kolejne nazwiska wymieniane były na łamach łódzkich portali i każde z nich robiło wrażenie na drugoligowych kibicach. Tyle, że można by się zastanowić, czy wszystkie te ruchy były konieczne. Wiadomo jeden klasowy zawodnik do gry na „tu i teraz” by się przydał, zwłaszcza przy kontuzji Przemysława Kity, ale trudno nie odnieść wrażenia, że potencjał dotychczasowych zawodników jeszcze nie został wykorzystany. Tak czy owak życzymy kibicom RTS, aby przez kolejny miesiąc nie musieli słuchać, jak to ich zespół musi się zgrać.

Przetrzebiona Pogoń Siedlce

Temat dopingu, wlewów i kroplówek z witamin przerabiano w Siedlcach całą zimę. W efekcie kilku zawodników zostało ukaranych zawieszeniami, co znacznie skróciło skład Siedlczan. Na ratunek zawezwano dobrego znajomego – Bartosza Tarachulskiego, który miał uspokoić nastroje i poukładać szatnię. Misja może niekoniecznie z kategorii „impossible”, ale jednak trudna. Tym bardziej, że zespół znajduje się tuz nad kreską, a przeciwnicy w Stalowej Woli czy Częstochowie wydaja się dużo groźniejsi niż jesieniom. Dobry start w Derbach Mazowsza pozwoliłby złapać trochę pozytywnego tlenu w Pogoni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *