Będziemy grali, ale nadal nikt nic nie wie

Przedłuża nam się przerwa w drugiej lidze związana z epidemią wirusa. Jednak gdzieś tam na końcu pojawiło się światełko, które miejmy nadzieje zaświeci się na zielono i pozwoli dograć sezon do końca. Niestety zdaje się, że czas pandemii nie został należycie wykorzystany. Że marnowano okres podczas którego można było rozwiązać kilka istotnych kwestii.

Przede wszystkim nadal nie wiadomo jak zakończy się sprawa dopingu w Pogoń Siedlce. Najpierw z klubu odszedł ówczesny trener Daniel Pużycki, następnie POLADA zawiesiła za stosowanie niedozwolonych substancji Artura Bileckiego na 18 miesięcy (w sumie dwa lata, z czego 6 miesięcy w zawieszeniu). Następnie na przymusową przerwę trwającą 6 miesięcy skazani zostali z tego samego powodu Aya Diouf, Tomasz Margol, Marcin Kozłowski I, Piotr Smołuch, Kacper Falon oraz Sebastian Krawczyk. Kary liczą się od 5 grudnia, czyli skończą się tuż po ewentualnym wznowieniu rozgrywek. De facto więc kara będzie obejmować dwa lub trzy spotkania.

Nadal otwartym pozostaje pytanie, czy ukarany zostanie sam klub Pogoń Siedlce. Ktoś bowiem tych zawodników na interwencje medyczna skierował, a o całym procederze wiedział Daniel Pużycki. Sam fakt suplementacji miał miejsce w połowie października, a zawodnicy spokojnie dograli ligową jesień. Po dyskwalifikacjach Resovia oraz Skra Częstochowa wysłały do PZPN wniosek o weryfikacje ich spotkań z Pogonią jako walkower 3:0. Dzięki temu oba zespoły mogłyby dopisać sobie w tabeli trzy oczka. Trzy bardzo cenne oczka dla obu wnioskujących. Dla Częstochowian bowiem znaczyłoby to wyjście poza strefę spadkową, dla Pasiaków – drugie miejsce w tabeli i bezpośredni awans. Wszystko to, gdy nadal nie możemy być pewni, czy dojdzie do przywrócenia rozgrywek. A jeśli liga wróci, to i na koniec te punkty mogą okazać się bezcenne. Wniosek odrzucono, ale oczywiście można się od tej decyzji odwołać.

Resovia była także jednym z bohaterów innej telenoweli – co decyduje o miejscu w tabeli, gdy dwa zespoły mają tyle samo punktów, a rozegrano między nimi zaledwie jeden mecz. Czy ważniejszy jest właśnie ten jeden mecz, gdy nie ma dwóch, czy różnica bramek, gdy rozegrano połowę spotkań? Dla nas nadal nie jest to jasne . Mogłoby być, gdyby przez miesiąc udało się uzyskać jednoznaczną odpowiedź z Departamentu Rozgrywek. Stawką decyzji jest obecnie trzecie miejsce, które może dać awans do 1 ligi gdyby rozgrywki nie zostały przywrócone.

Z tego samego powodu jeszcze ciekawiej robi się w trzeciej lidze. Na szczycie IV grupy znajduje się Hutnik Kraków i Motor Lublin. Oba zespoły mają po 36 punktów. Między zespołami doszło do jednego spotkania, które w Nowej Hucie wygrali gospodarze 1:0. Na chwile obecną Lublinianie mają jednak lepszy stosunek bramek. Piszemy „na chwilę obecną”, ale prawdopodobnie można też napisać „na zakończenie sezonu”. Wiele bowiem wskazuje, że 3 liga rozgrywek nie wznowi. Na ostateczną decyzję trzeba poczekać do 11 maja. Decyzje podejmie organizator rozgrywek – Lubelski Związek Piłki Nożnej …

W grupie I inna ciekawa sytuacja. Prowadzi Sokół Ostróda, za nim z punktem straty rezerwy Legii. Oba zespoły mają zaległe spotkanie … między sobą. Jeśli doszłoby do skutku, byłby to dopiero pierwszy pojedynek tych drużyn w sezonie. Jeśli trzecioligowcy nie wrócą na boisko, możemy być pewni kolejnych rozgrywek i walki, ale w sądowych salach i PZPN-owskich gabinetach. Będą ogłaszane decyzje, odwołania od decyzji, apelacje czyli wszystko to, czego nie lubią prawdziwi kibice – rozwiązania przy zielonym stoliku. A czasu do rozpoczęcia kolejnego sezonu będzie coraz mniej.

Przerwę w rozgrywkach przespano zupełnie. No może nie do końca. Mieliśmy dziwne oświadczenia, które następnie dementowały kolejne oświadczenia klubów. Mieliśmy tez propozycję zmiany nazwy. Tylko co to za różnica jak będzie się nazywał ten cały bałagan?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *