Adam Sadowiak: Cieszmy się z małych rzeczy

Last modified date

Nie będzie tematu koronawirusa czy powrotu do treningów. Będzie za to wywiad z jedną z najbardziej pozytywnych postaci świata sportowego i dziennikarskiego – Adamem Sadowiakiem. Od 22 lat jest on kibicem Widzewa, od 8 dziennikarzem związanym z łódzka drużyną a od roku – Koordynatorem ds. osób niepełnosprawnych w Widzewie.

Nie można zacząć inaczej niż od życzeń urodzinowych. Czego Ci zyczyć w dniu urodzin?

Dziękuje serdecznie. Czego życzyć? Przede wszystkim zdrowia, bo to jest najważniejsze. Chciałbym też, aby wypaliły te projekty, które rozpocząłem, zwłaszcza w sierpniu z niepełnosprawnymi kibicami Widzewa. Żebyśmy w jak największej liczbie pojawiali się na piłkarskich stadionach, bo to jest cel. Żeby o Klubie Kibica Widzewa było głośno, nie tylko na stadionach drugiej ligi, ale i Ekstraklasy. A najlepiej i całej Polski.

Zaczynałeś jako kibic, potem dziennikarz, a teraz można powiedzieć, jesteś częścią Widzewa. Długa droga za Tobą i niejeden by się poddał.

Zacznijmy od tego, że częścią Widzewa to ja jestem od 22 lat. Pierwszy mecz, który ja pamiętam to był rok 1998, zwycięstwo Widzewa nad Petrochemią Płock 3:0. to pierwszy raz kiedy byłem na stadionie. Potem zaczęło się chodzenie na mecze z tatą, później z przyjaciółmi i kolegami. Teraz od 8 lat bawię się w dziennikarstwo, bo tak to można nazwać. Dziś mija równy rok, jak podpisałem umowę o współpracy z Widzewem jako Koordynator ds. osób niepełnosprawnych. Łatwo nie było. To był czas, gdy w ogóle mało kto słyszał o osobach niepełnosprawnych Oni byli gdzieś tam zamykani w domu. Na szczęście to się zaczęło powolutku, z biegiem czasu zmieniać. W momencie, gdy zdałem sobie sprawę, że ja piłkarzem typu Marka Citki czy Artura Wichniarka, ze względu na zdrowie nie będę. Że nie będę biegał po zielonej murawie stadionu przy Alei Piłsudskiego. Trzeba było spróbować czegoś innego.

Wszystko zaczęło się od matury dla dorosłych, która pisałem przy pomocy nauczycieli wspomagających. Tutaj taka ciekawostka, że ja nie jestem w stanie kaligraficznie pisać samodzielnie. Wszystkie artykuły pisze za pomocą laptopa i dyktafonu, wole wywiady audio niż pisemne, ale i to i to da się zrobić. I na tej maturze stało się coś, w co nie wierzyłem. W wykazie tematów maturalnych był temat charakteryzowanie języka komentatorów sportowych na podstawie artykułów radiowych i materiałów prasowych. Stwierdziłem, że skoro od wielu wielu lat kocham piłkę to dlaczego nie spróbować. Dzięki temu się zaczęła moja przygoda z dziennikarstwem. Po zdaniu matury zacząłem współpracę z nieistniejącym już portalem widzewlodz.pl. Przy okazji chciałbym podziękować ówczesnym właścicielom, panu Marcinowi Troszczyńskiemu i Maciejowi Szymańskiemu. Gdyby nie oni to pewnie dzisiaj w dziennikarstwie by mnie nie było. Potem było kilka innych portali, Radio Gol – rozgłośnia, która bardzo mi pomogła i w której komentowałem mecze w różnych ligach. W końcu założenie fan paga ( https://www.facebook.com/AdamDziennikarz/ ), które było bardzo dobrym ruchem. Ja się bałem, czy to przejdzie, czy ludzie będą chcieli zaglądać, czytać to co pisze. Myślałem, że gdy będzie go obserwowało 100 czy 200 ludzi to to będzie sukces. Fanpage obecnie ma trzy lata i obserwuje go ponad trzy tysiące ludzi.

Czytając Twoje wywiady, oglądając Twój profil na fb nie sposób oprzeć się wrażeniu, że potrafisz cieszyć się nawet z rzeczy drobnych. Bardzo zaraźliwy jest ten Twój entuzjazm.

Jak śpiewała Sylwia Grzeszczak – cieszmy się z małych rzeczy. To jest podstawa, bo od tego się zaczyna. Najpierw małe rzeczy, a potem po drabince coś wielkiego.

Organizujesz wyjazdy kibiców niepełnosprawnych Widzewa. Mam jednak wrażenie, że ze swoim nastawieniem do życia byłbyś w stanie pomoc także ludziom pełnosprawnym.

Masz z tym sporo racji. Jestem człowiekiem bardzo otwartym. Gotowym pomagać ludziom. To jest potrzebne w dzisiejszych czasach i nie mówię tylko o okresie pandemii i koronawirusa. Jeśli chcesz, żeby cie ludzie szanowali i postrzegali, najpierw ty daj coś od siebie, a potem patrz na resztę.

Patrząc teraz na siebie z boku widzisz bardziej kibica, dziennikarza czy działacza?

Ja mam dwa oblicza. Działaczem na pewno się nie czuję. Absolutnie. Mam zbyt małą wiedzę, aby powiedzieć, że czuję się działaczem. Kibicem jestem, gdy sędzia gwiżdże po raz pierwszy i kończę, gdy zagwizda po raz ostatni. Dziennikarzem jestem, gdy zaczynam zadawać piłkarzom czy koszykarzom po skończonych meczach.

Przewrotne pytanie na koniec – gdybyś mógł wybierać – Widzew w Europejskich Pucharach czy Ty komentujący mecz Widzewa w Ekstraklasie na antenie np. Canal+, na co byś się zdecydował?

Bardzo bym chciał jednego i drugiego. Jednak wydaje mi się, że dożyjemy czasu, gdy Widzew będzie grał w europejskich pucharach, wcześniej czy później. Chciałbym bardzo i to nawet na antenie widzew.tv taki mecz Widzewa skomentować w Ekstraklasie Jeśli by się udało skomentować na antenie Canal + czy jakiejkolwiek innej stacji sportowej, to jak najbardziej tak. Troszkę w tym dziennikarstwie siedzę. Mam nadzieję, że trema by mnie nie zjadła. Dwa miesiące temu wystartowaliśmy z projektem Radio Widzew. To projekt stworzony przez grupkę kibiców i jego założenie jest takie, aby dotrzeć do wszelkiego rodzaju widzewskiej i kibicowskiej społeczności. Wczoraj mieliśmy przyjemność rozmowy na antenie z komentatorem Eleven Sport, panem Mateuszem Święcickim. Polecam każdemu i zachęcam do odwiedzin strony www.radiowidzew.pl

Fot: https://www.facebook.com/AdamDziennikarz/

Share