Wykopki po 10. kolejce

Dwa mecze się nie odbyły, ale w pozostałych działo się sporo. Mieliśmy derby Krakowa, derby województwa śląskiego i derby Mazowsza. Więcej derbów nie było, ale też było nieźle. A po spotkaniach udało nam się wykopać kilka smaczków i ciekawych wypowiedzi.

Olimpia ElblągGórnik Polkowice 0:3

Oba zespoły znajdują się na przeciwległych biegunach. I nie mówimy tu tylko o miejscu w tabeli. W Polkowicach przed sezonem zdecydowano się powierzyć stery Januszowi Niedźwiednikowi i efekty są wyśmienite. – Odnieśliśmy piąte zwycięstwo z rzędu – cieszył się szkoleniowiec gości. – Musimy nadal pielęgnować to, co osiągnęliśmy. Musimy wrócić nienasyceni i głodni gry. Za mało w drugiej połowie utrzymywaliśmy się przy piłce, żeby trochę uspokoić zapędy gospodarzy – oceniał Niedźwiedź. Jego vis-a-vis ocenił spotkanie krótko: – Nie ustrzegliśmy się błędów, kosztowało nas to trzy gole. Na dzień dzisiejszy Olimpia Elbląg nie może się podnieść. I jasno określił na koniec: – Decyzja moja jest taka, że klub szuka trenera. Moja rola po tych trzech tygodniach pracy się zakończyła. Patrząc na to, co ostatnio dzieje się wokół klubu z Elbląga, trudno być optymistą.

Garbarnia KrakówHutnik Kraków 2:1

Mecz w pierwszej połowie mógł się podobać. Szybkie akcje, dużo strzałów. – Ten mecz powinniśmy zamknąć w pierwszych 15-20 minutach, kiedy mieliśmy 4 – 5 sytuacji stuprocentowych i nie strzelimy żadnej bramki – ocenił po spotkaniu Jakub Kowalski. Potem Hutnik wyszedł na prowadzenie i tempo jeszcze wzrosło. Na 1:1 gola bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył wspomniany obrońca Garbarni i już było dla gospodarzy z górki – Na pewno mój gol nas podbudował. Zeszło z nas ciśnienie – mówił Kowalski. W efekcie padła drugie, samobójcze trafienie dla Garbarni. – Kluczowe były trzy minuty po stracie bramki, straciliśmy płynność gry – kręcił głową Piotr Gaździcki, który na ławce trenerskiej zastąpił chorego Leszka Janiczaka. – Szkoda, że nie było ludzi, kibiców, bo to widowisko było bardzo fajne – spointował wszystko Łukasz Surma.

KKS KaliszStal Rzeszów 0:2

Przed meczem słychać było z Hetmańskiej, że zamierzają się odegrać za niepowodzenie z rezerwami Śląska. – Może taki zimny prysznic był nam potrzebny – zastanawiał się Bartosz Wolski. – Ile jeszcze takich pryszniców potrzeba? – zastanawiali się kibice Stali w mediach społecznościowych. Marcin Wołowiec pomieszał nieco w składzie, zwłaszcza w środku pola i efekty były takie, jak zwykle w tym sezonie na wyjazdach: zwycięstwo bez straty bramki. Trzeba bowiem zauważyć, że ekipa ze stalicy Podkarpacia ma imponujący dorobek poza swoim stadionem. 4 wygrane, 1 remis i bilans bramkowy 11:0. – Teraz mamy 10 dni, żeby przygotować się do meczu z liderem i pokazać u siebie dobrą i skuteczną grę – wyznaczył cel na najbliższe dni szkoleniowiec Stali.

Skra CzęstochowaGKS Katowice 1:0

Ten, kto widział pojedynek tych zespołów w ubiegłym sezonie i w sobotę obejrzał mecz przy Loretańskiej (lub w TV), mógł przeżyć swoiste deja vu. Wyrównane spotkanie, sporo walki, a jedyną bramkę zdobywa Piotr Nocoń. Tym razem jednak w dramatycznych okolicznościach, bo w samej końcówce. – Nawet w tygodniu trener mi przypominał, że strzeliłem i wygraliśmy 1:0 i życzył mi, żebym to powtórzył – śmiał się po meczu zdobywca jedynego gola. – Co myślałem przed strzałem? Nic. Liczyłem, że zawodnik ustawiony przede mną nie sięgnie piłki i już potem wiedziałem co zrobić – mówił Nocoń. W swoim stylu, w prostych, żołnierskich słowach mecz ocenił zdenerwowany Rafał Górak. – Każda porażka boli, nieważnie czy w pierwszych czy w ostatnich minutach. Trzeba grać po prostu lepiej. Mecz był słabym widowiskiem, a myśmy się okazali o jedna bramkę słabsi. Czy gospodarze są zadowoleni z obecnego miejsca w lidze? – Tabeli nie sprawdzam, nie mam na to czasu, tam będę zaglądał w czerwcu – uciął wszelkie dyskusje Marek Gołębiewski.

Znicz PruszkówPogoń Siedlce 1:2

Punk widzenia określa punkt siedzenia. To stare porzekadło jak ulał pasuje do pomeczowych wypowiedzi obu szkoleniowców. – Z przebiegu meczu byliśmy zespołem lepszym, należała nam się ta wygrana – to zdanie asystenta trenera, Przemysława Sałańskiego. – Uważam, że grając w 11 byśmy tego meczu nie przegrali, bo byliśmy zespołem lepszym – tak ocenił Artur Węska. – Graliśmy w osłabieniu przeciwko zespołowi, który bazował jedynie na dośrodkowaniach. Jego zespół kolejny mecz kończył w 10, czy więc zawodnicy Znicza nie są zbyt przemotywowani? – Nie mam pretensji o zaangażowanie. Ostatnia minuta pierwszej części i nieodpowiedzialne zachowanie naszego młodego zawodnika. Miał w tej lidze rozegrane dopiero 7 spotkań – zakończył zdenerwowany trener Znicza.

Śląsk II WrocławSokół Ostróda 0:2

To był typowy mecz walki. Walki, która lepiej wyszła gościom z Ostródy. – To był ciężki okres dla nas, bo mieliśmy tylko kilka treningów – wyjaśniał po meczu Piotr Jacek. – Z drugiej strony taka sytuacja mobilizuje zespół dużo bardziej. Jeden za drugiego, oko za oko, ząb za ząb. I właśnie ta wymiana ciosów nie do końca podobała się we Wrocławiu. – Lepiej nam się gra z zespołami, które grają w piłkę Nie zawsze jesteśmy w stanie młodymi zawodnikami podjąć walkę drugo, albo czasem i nawet na skraju trzecioligowej piłki – oceniał Piotr Jawny. – Graliśmy z zespołem charakternym. Myśmy nie ustali w tej walce. Nie byliśmy się w stanie do tych warunków dostosować – wyjaśniał trener gospodarzy. Inaczej widział to szkoleniowiec gości. – Śląsk to zespół, w którym grają młodzi chłopcy. W tych meczach rezerw jest często tak, że piłkarze mają wahania formy. Dziś nie pozwoliliśmy rozwinąć skrzydeł. Nie chcieliśmy grać defensywnie. Na tyle ile to było możliwe podchodziliśmy wyżej. Nie nastawiliśmy się na kontry, bo mamy inny charakter grania – wyjaśniał Piotr Jacek.

Wigry SuwałkiChojniczanka Chojnice 0:0

Miał być mecz na szczycie, a wyszło z tego przyzwoite, ligowe spotkanie. Ale nic więcej. Ostatecznie remis cieszy tylko gości. – Żadna drużyna nie popełniła błędów, jeśli chodzi o obronę. Jesteśmy zadowoleni z tego punktu, z satysfakcją go można przyjąć – mówił po meczu Adam Nocoń. – Jest ogromny niedosyt, właśnie wracam z szatni i wszyscy jesteśmy bardzo źli. Czuliśmy, jaki był przebieg meczu – zdradził Dawid Szulczek. Jednak co do ogólnej pozycji po 10 kolejkach byli zgodni: – Oba zespoły mają potencjał, żeby włączyć się do walki o najwyższe cele – to zdanie trenera gości. – Strasznie się cieszę z tego, jak nasz zespól gra, bo przyjemnie się to ogląda. Nasze miejsce w tabeli nie jest przypadkowe – to ocena szkoleniowca gospodarzy. Zobaczymy jak pójdzie w Suwałkach i Chojnicach druga połowa rundy, bo chętnych na awans jest jeszcze klika innych zespołów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *