Tej czwórki wiosną już nie zobaczymy

Last modified date

DrugaLiga.pl JBak GarbarniaHutnik

Wszyscy w przerwie zimowej ekscytowali się wzmocnieniami jakie poczynią drugoligowe kluby. Tymczasem my postanowiliśmy spojrzeć kogo na boiskach tej klasy rozgrywkowej już nie zobaczymy. Wiadomo, nie za wszystkimi będziemy tęsknić, jednak jest kilka zawodników, którzy robili jesienią różnice. Postanowiliśmy z nich wybrać czterech, których w jakiś sposób transfery nas zaciekawiły.

Piotr Janczukowicz (Olimpia Grudziądz – ŁKS Łódź)

Młody napastnik opuścił zespół z dołu drugoligowej tabeli i przeniósł się do jednej z najlepszych ekip zaplecza Ekstraklasy. Teoretycznie taki ruch powinien zwiastować przymurowanie do ławki rezerwowych. Nam się jednak wydaje, że młody wychowanek Gryfa Słupsk będzie miał szanse pokazać się na wiosnę na boiskach pierwszej ligi. Odkąd zasilił Łodzian wystąpił już w dwóch spotkaniach i to od 1 do 90 minuty i nawet zdobył gola w pucharowym spotkaniu z Legią Warszawa. Janczukowicz wyróżniał się jesienią w Olimpii, w zasadzie był jej najjaśniejszym punktem zdobywając 5 bramek, co stanowi 1/3 dorobku całego zespołu. W październiku został wybrany przez Tygodnik Piłka Nożna do drużyny miesiąca oraz otrzymał tytuł odkrycia.

Krystian Wachowiak (Chojniczanka Chojnice – Wisła Kraków)

Jeśli ktoś w wieku 19 lat występuje jako podstawowy obrońca u tak wymagającego trenera jak Adam Nocoń, to znaczy że grać w piłkę umie. Młody wychowanek Zawiszy Bydgoszcz już latem wzbudzał zainteresowanie ŁKS Łódź, Zagłębia Lubin czy nawet angielskie Brentford . Oficjalna oferta wpłynęła od Lechii Gdańsk i opiewała na 400 tyś złotych. Mimo to została odrzucona. Wreszcie zimą zawalczyła Biała Gwiazda przebijając ponoć Lechię o ponad 100 tyś. i pozyskała Wachowiaka. Ten zdołał już nawet zadebiutować w krakowskim zespole wychodząc na boisko w 69. minucie meczu z Pogonią Szczecin. Czeka go ciężka rywalizacja o miejsce w zespole z Maciejem Sadlokiem, ale jeśli nadal będzie się rozwijał w tym tempie, to może bardzo daleko zajść. Tym bardziej, że polska piłka nie cierpi na nadmiar defensorów grających na lewej stronie.

Piotr Azikiewicz (Górnik Polkowice – Miedź Legnica)

To kolejny zawodnik z dobrze ułożona lewa nogą, mogący grać zarówno na lewej obronie jak i pomocy. Widać, że trener Janusz Niedźwiedź trafił do tego wciąż relatywnie młodego, choć doświadczonego zawodnika. Dla Azikiewicza przenosiny do Legnicy to w zasadzie powrót do domu. Sam zawodnik zdaje sobie sprawę, że jest to dla niego ostatni dzwonek na zaistnienie w poważnej piłce. Przy okazji transferu sam powiedział, że kiedyś był Piotrkiem, a teraz do gry wchodzi Piotr. Jesienią był podstawowym zawodnikiem w składzie Górnika, zdobył nawet bramkę w wygranym pojedynku z Błękitnymi Stargard. Przez Tygodnik Piłka Nożna został wybrany do najlepszej 11 października. W Miedzi zdążył się już przedstawić kibicom zdobywając zwycięską bramkę w meczu kontrolnym przeciw KKS Kalisz.

Jakub Bąk (Garbarnia Kraków – Wieczysta Kraków)

Transfer w zupełnie inną stronę, choć wszyscy kibice w Polsce wiedzą jaką ekipą obecnie dysponuje Wieczysta. Niby dziwny to transfer, bo Bąk jeszcze nie jest ani tak starym, ani tak zgranym zawodnikiem. W swoim dorobku ma 55 spotkań na poziomie Ekstraklasy, a jesienią wystąpił w 17 meczach Brązowych. Można powiedzieć, że w kilku meczach był kołem zamachowym w maszynie Łukasza Surmy. Co ciekawe, zespół z krakowskiej okręgówki mógł poczekać i pozyskać latem za darmo wychowanka Orła Rzeszów. Tymczasem postanowiono skorzystać z klauzuli odstępnego zawartej w kontrakcie Bąka. Chcąc nie chcąc Garbarnia musiała więc szukać zimą jego następcy, a sam zawodnik szykuje się już do wiosennych występów ze Sławomirem Peszko czy Radosławem Majewskim. Obie strony skorzystały zapewne na tym transferze, jednak mimo wszystko staliśmy się właśnie świadkiem pewnego precedensu.

Share