Minutki 19. kolejki

Last modified date

Drugaliga.pl StalBytoviaJ202

Zakończyła się 19. kolejka drugie ligi i trzeba stwierdzić, że zespoły z czołówki utrzymały dyspozycję z jesieni. Na minus zdecydowanie dwa kluby, które nadal głośno zgłaszają swoje aspiracje do awansu: Motor i Stal. Na wyciąganie daleko idących wniosków jest jednak zdecydowanie za wcześnie.

Znicz Pruszków – Wigry Suwałki 1:2

Ten, kto liczył, że faworyt spokojnie rozprawi się z gospodarzami, ten mógł być srodze rozczarowany, zwłaszcza pierwszą połową. Zawodnicy Znicza lepiej weszli w mecz, co udokumentowali bramką Owé Bonyanga w 21. minucie. W przerwie trener Dawid Szulczek trafił chyba do głów swoich podopiecznych, bo na drugą połowę wyszli w dużo bardziej bojowych nastrojach. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 48. minucie w poprzeczkę huknął Bartłomiej Babiarz, a do odbitej piłki doskoczył Kamil Adamek i doprowadził do wyrównania. W 70. minucie na potrójną zmianę zdecydował się szkoleniowiec Wigier, dzięki czemu goście odzyskali nieco animuszu. Po chwili w polu karnym sfaulowany został Adamek, a zwycięską bramkę z 11 metrów zdobył Cezary Sauczek.

Lech II Poznań – Stal Rzeszów 5:1

Goście nadal nie mają zamiaru odpuścić walki o awans, ale już na początku rundy potknęli się, a raczej wyrżnęli zębami o podłogę. Niby początek spotkania należał do nich i nawet wyszli na prowadzenia, ale od 25. minuty sytuacja zmieniła się diametralnie. Czerwoną kartę obejrzał Damian Kostkowski, a z karnego do remisu doprowadził Siergiej Kriwiec. Gospodarze postanowili pójść za ciosem i jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. Druga połowa to w zasadzie dominacja Lechitów i niemoc zawodników Stali. Wyrazem tego był bezsensowny faul Grzegorza Goncerza na Antonim Kozubalu, który chwile wcześniej założył mu „siatkę”. Rozmiary porażki mógł zmniejszyć jeszcze Wojciech Reiman, ale posłał piłkę hen wysoko nad poprzeczką.

Skra Częstochowa – Garbarnia Kraków 1:0

W Częstochowie obejrzeliśmy typowy mecz walki, zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej coś tam się niby więcej działo, ale też bez rewelacji. Wydaje się, że goście postanowili głównie pilnować dostępu do własnej bramki, co udawało im się aż do 83. minuty. Wtedy to w pole karne dośrodkował Rafał Brusiłło, a akcje zamknął Piotr Nocoń. Ten jeden błąd kosztował zespół Łukasza Surmy utratę trzech punktów, bo Brązowi nie byli w stanie już odwrócić losów tego meczu.

Pogoń Siedlce – Bytovia Bytów 2:0

Kamil Socha nie będzie dobrze wspominał swojego powrotu na boisko w Siedlcach. Do przerwy na boisku działo się niewiele. W 45. sekundzie drugiej połowy z lewego skrzydła dośrodkował Franciszek Wróblewski, a głową po długim słupku uderzył Bartosz Rymek. W 70. minucie na indywidualną szarżę zdecydował się Bartosz Brodziński. Obrońca Pogoni zagrał w pole karne, a tam po niewielkim zamieszaniu urodziwym strzałem popisał się Miłosz Przybecki. Goście jakieś tam swoje szanse mieli, ale albo brakowało im precyzji, albo na wysokości zadania stawał Rafał Misztal.

Olimpia Grudziądz – Motor Lublin 1:0

Wszyscy byli chyba ciekawi, jak zaprezentują się goście po zimowych zmianach. Mówiący głośno o aspiracjach ekstraklasowych goście niby częściej byli przy piłce, niby konstruowali nieco groźniejsze akcje, jednak nic z tego wynikało. Gospodarze odgryzali się jak mogli, a Sebastiana Madejskiego szczególnie gnębił José Embaló. Napastnik Olimpii w 77. minucie wbiegł na pełnej szybkości w pole karne i huknął nie do obrony. Tym samym gospodarze zanotowali pierwszą domową wygraną w sezonie, dając tym samym prztyczka w nos faworytowi (to stwierdzenie pożyczyliśmy z FP Olimpii).

Olimpia Elbląg – KKS Kalisz 1:0

Goście wybrali się do Elbląga nowym, dedykowanym dla siebie autobusem. Niestety powrót, mimo że w komfortowych warunkach, przebiegała już w gorszym nastroju. Zawodnicy Ryszarda Wieczorka stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, ale nie byli w stanie pokonać debiutującego w bramce Olimpii Andrzeja Witana. Udało się to gospodarzom. Michał Kiełtyka wrzucił piłę z autu, a w zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Wojciech Zyska i zdobył jedyną bramkę tego meczu.

GKS Katowice – Sokół Ostróda 2:1

W sobotę przypadała 57. rocznica powstania GKS i od początku było widać, że zawodnicy gospodarzy mają olbrzymia ochotę aby ten dzień uczcić okazałym zwycięstwem. W 13. minucie, po rzucie rożnym, piłka znalazła się w polu bramkowym, a po chwili do sieci skierował ją efektownym uderzeniem Michał Gałecki. Stracona bramka zmobilizowała gości do śmielszych ataków, jednak świetnie między słupkami spisywał się Bartosz Mrozek. Tuz po przerwie prawą stroną urwał się Błąd, ale wydawało się, że jego wrzutkę skasują obrońcy. Tymczasem, nieuwagę defensorów wykorzystał Szymon Kiebzak i wyłożył piłkę jak na tacy Arkadiuszowi Woźniakowi. W 61. minucie gola kontaktowego zdobył niepilnowany w polu karnym Karol Żwir. Na więcej jednak nie pozwolili już gospodarze, tym bardziej że zawodnicy Sokoła kończyli ten mecz w 10.

Błękitni Stargard – Śląsk II Wrocław 1:1

W pierwszej połowie mieliśmy do czynienia z kolejnym meczem walki, gdzie działo się niewiele i kopano głównie w strefie środkowej. W drugiej części nie było wiele lepiej, ale przynajmniej padły wreszcie bramki. W 81. minucie mecz otworzył Michał Cywiński, który posłał piłkę do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego. Pięć minut później piłka bita z rogu przeleciała całe pole karne i wylądowała bezpośrednio pod nogami Grzegorza Kotowicza. Młody napastnik Śląska zachował zimną krew i doprowadził do wyrównania.

Górnik Polkowice – Chojniczanka Chojnice 2:2

W niedzielę, przy blasku jupiterów byliśmy światkiem niezłego widowiska na koniec kolejki. W mecz lepiej weszli goście, którzy objęli prowadzenie już w 2. minucie. Po strzale Szymona Skrzypczaka piłka wylądowała na słupku. Następnie odbiła się od interweniującego Jakuba Szymańskiego i wpadła do siatki. W 39. minucie było już 2:0, po mierzonym strzale z dystansu Adama Ryczkowskiego. Zawodnicy Górnika złapali kontakt jeszcze przed przerwą za sprawą uderzenia z linii pola karnego Kamila Wacławczyka. Remis, chyba zasłużony, stał się faktem po strzale głową Marka Opałacza.

Share