After 4. kolejki

W pomeczowych komentarzach napisaliśmy, że kilka wyników zaskakujących padło. No bo Znicz wygrywa w Krakowie, no bo 5:1 w Chojnicach itd. Jeden z naszych komentujących napisał, że była to przewidywalna kolejka. I wiecie co? Po dłuższym zastanowieniu – miał sporo racji.

Było bardzo prawdopodobne, że Wigry wygrają z zdemolowanym Sokołem i tak w rzeczywistości było. Tyle że gospodarze długo czekali, aby wreszcie napocząć przeciwnika i udało się to dopiero w 84. minucie, po składnej akcji zespołu, zapoczątkowanej rajdem Mikołaja Randaka. Planowo wygrał też Motor z Hutnikiem. Gospodarze to przecież murowany kandydat do awansu, ze składem z którym nie trzeba byłoby się wstydzić w pierwszej lidze. Goście zaś od początku sezonu nie mogą nawiązać do formy z wiosny. Jednak w pierwszej połowie Hutnicy grali całkiem dobrą piłkę i wcale nie musieli przegrać. Popełnili jednak karygodne błędy w defensywie, które tak silny zespół jak Motor wykorzystać po prostu musiał. 

Stal Rzeszów to zespół, który wygrał dotąd wszystkie mecze, prezentując przy tym dobra skuteczność. Goście byli faworytem meczu w Kaliszu, ale tam to i niejeden faworyt już poległ. Jednak nie tym razem. Zawodnicy Daniela Myśliwca wyprowadzili dwa konkretne ciosy i mogli się cieszyć z kolejnej wygranej. Nam zaimponowała akcja przy pierwszej bramce, gdy piłka trafiła do lewego obrońcy. Ten dynamicznie złamał do środka, przebiegł kilkanaście metrów i zagrał prostopadłą piłkę. Widać, że zespół z Hetmańskiej lubi i umie grać do przodu. Wreszcie przy tym nie zapomina o grze w defensywie. 

Bełchatów wreszcie wyzerował swoje konto punktowe, choć zaledwie remis na własnym podwórku z rezerwami Śląska nikogo raczej w GKS nie cieszy. Skutecznie zagrała Olimpia Elbląg punktując Pogoń Siedlce. W meczu beniaminków Wisła Puławy udowodniła, że przedsezonowe zapowiedzi o silnym składzie wcale nie były mrzonkami. Nie zatrzymuje się inny beniaminek – Ruch. Od pierwszego meczu w grze podopiecznych Jarosława Skrobacza widać ład i pomysł i to samo zaprezentowali we Wronkach. Rezerwy Lecha również lubią grac piłka, dzięki czemu dobrze się to oglądało. Na koniec jednak gola strzelił Bartłomiej Kulejewski i Niebiescy są już na drugim miejscu. 

W przedmeczowej zapowiedzi napisaliśmy, że Chojniczanka jak nikt inny w tej lidze potrafi bezlitośnie wykorzystywać błędy przeciwników. Tak też i było w derbowym pojedynku z Radunią. Zawodnicy Tomasza Kafarskiego wyczuli, gdzie są słabe punkty defensywy gości i zdobyli aż pięć bramek. Jest to więc trzeci mecz w tym sezonie, gdzie wygrywają przewagą aż czterech goli. A przypomnijmy, mamy dopiero czwarta kolejkę. Napisaliśmy też, że Garbarnia nie lubi być w roli faworyta i tak w rzeczywistości było. Gospodarze objęli prowadzenie już w 5. minucie, ale potem bramki strzelali już tylko zawodnicy Znicza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *