Wykopki po 17. kolejce

Last modified date

Obserwator sportowy

No i drugoligowa jesień za nami. To znaczy pogramy jeszcze do Mikołaja, ale właśnie miniona kolejka zamyka pierwszą połowę rozgrywek. Lider i wicelider potracili punkty, punktują zespoły z dołu tabeli. To gwarantuje że w drugiej połowie sezonu będzie równie ciekawie.

Potknęła się we Wronkach stal, ale akurat podopieczni Daniela Myśliwca całą jesień mogą zaliczyć do udanych. Grali nie tylko efektywnie, ale i efektownie i zanotowali zaledwie jedną porażkę. Nie mniejszym sukcesem młodego szkoleniowca jest to, że zbudował kompletny zespół, w który wkomponował takie silne charaktery jak choćby Patryk Małecki. Do tego z Lechem zadebiutował 18 letni Franciszek Polowiec i to od pierwszej minuty. Coraz lepiej ten projekt wygląda. Kolejorz zaś po cichutku wdrapał się do strefy barażowej. Maciej Skorża lubi to.

Słabsze spotkanie przydarzyło się Ruchowi, ale tutaj trzeba też docenić determinację i ambicję przeciwników. Zawodnicy Hutnika dwoili się i troili, aby powstrzymać wicelidera. Do tego potrafili wyprowadzić kilka groźnych kontr i zabezpieczyć swoje tyły. Patrząc na to co się dzieje na boisku w hutniczych derbach można było mieć wątpliwość czy wicelider ubrał dziś niebieskie czy błękitne koszulki. Co ciekawe pierwszego gola zdobył Piotr Stawarczyk, członek stowarzyszenia Wielki Ruchu. Zwycięstwo gospodarzy pokazało, że na Suchych Stawach nikt się jeszcze nie poddaje, a dobra forma z wiosny, może jeszcze odnajdzie się w tym roku. Swoje dołożyli też fani, którzy mocno dopingowali swój zespół do zwycięstwa. No, może oprócz momentu, gdy próbowali „przywitać” stojących przed stadionem kibiców gości. Wtedy zapachniało atmosferą z lat 90-tych.

Natomiast absolutnym hitem jest poprowadzenie konferencji prasowej przez Jana Zawartka, chłopaka z zespołem Downa. Duże brawa dla niego, bo sporo stresu musiało być. Brawa też dla Hutnika, który pokazuje jak w prosty, ale i piękny sposób stać się ważną częścią lokalnej społeczności.

Podobnie nikt nie składa broni w Ostródzie. Sokół przyjechał na Ludwinów i pokazał, że grać w piłkę umie. W pierwszych 10-15 minutach każdej z połów goście byli nawet zespołem groźniejszym, potem zaś spokojnie kontrolowali kolejne ataki Brązowych. Garbarnia nie potrafiła znaleźć klucza do rygla jaki postawili goście w okolicach swojego pola karnego. Jednak jeden punkt Sokołowi nic nie daje, bo nawet do przedostatniego Hutnika tracą już 6 punktów, czyli dokładnie tyle, ile zdobyli jesienią. Szkoda, że lato było w Ostródzie jakie było. Pytanie jaka będzie zima.

Dobrze w tej kolejce zaprezentowały się dwa zespoły z Kaszub. Chojniczanka zdołała przenieść szalę zwycięstwa na swoją stronę, mimo że mecz z KKS należał do tych z gatunku „na remis”. To jest właśnie domeną podopiecznych Tomasza Kafarskiego. Potrafią wycisnąć z większości spotkań maksa i kończą rundę na trzecim miejscu. W Kaliszu zaś nie mogą złapać swojego rytmu z ubiegłego sezonu, w czym nie pomogła też zmiana na stanowisku trenera. Miały być co najmniej baraże, a jest 12. miejsce.

Na czwartym miejscu melduje się Radunia, czyli dotychczas zespół głównie swojego boiska. W tej kolejce jednak przywieźli trzy oczka z Bełchatowa, co jest drugim zwycięstwem w trzech ostatnich meczach „w delegacji”. Jeśli zaczną wreszcie punktować na wyjazdach mogą spokojnie myśleć o barażach. W Bełchatowie zaś nastroje minorowe. Punktów nie ma, a walkę udaje się nawiązać jedynie grając z dołem tabeli. Z zespołami z miejsc 1-5 wszystko „w plecy”, do tego zawstydzający stosunek bramek 0:15. Nawet Sokół wypada w tym zestawieniu lepiej. Jeśli w pozostałych trzech kolejkach tego roku nie uda się dźwignąć, to może się okazać, że w zimie na Gieksa Arenie trzeba będzie zgasić światło.

We Wrocławiu wysoka porażka spotkała Olimpię Elbląg. Trzy bramki gracze z Agrykoli 8 w tym sezonie zainkasowali jedynie w Stężycy. Jednak można odnieść wrażenie, że ten zespół i tak jak dotąd wycisnął z tej rundy maksa. Przed sezonem można było skazywać ich na walkę o utrzymanie. Może się jednak okazać, że powalczą o pierwsza ligę. Muszą jednak nieco lepiej grac na wyjazdach, bo zdobyli w nich zaledwie 9 z 26 punktów. Trzeba też wiosną utrzymać efektywność, bo w tej lidze moment nieuwagi i z nieba można znaleźć się w piekle.

Sporo dzieje się w Lublinie. Motor dostał cios od Wisły Płock tuż na początku spotkania. Potem jednak zawodnicy Marka Saganowskiego wzięli się do roboty, dając najlepszą odpowiedź na niezadowolenie płynące z trybun. Dwa trafienia zaliczył Fidziukiewicz, jednak komentatorzy TVP Sport i tak stwierdzili, że nie jest w swojej najwyższej formie. 4:1 i wydawało się po końcowym gwizdu, że wszyscy są szczęśliwi. Tak jednak nie było. Piłkarze nie podeszli pod sektor kibiców pokazując tym samym, że nie podobała się im ogromna fala krytyki jaka na nich spłynęła. Jeszcze dalej w pokazywaniu niezadowolenia podeszła Prezeska klubu. Przeprosiła potem w oświadczenia, ale i tak okazałe zwycięstwo zamiast uspokoić, to podsyciło jeszcze emocje wokół klubu.

W Siedlcach też wiedzą jak komplikować sobie życie. Po pierwszej połowie Pogoń prowadziła ze Zniczem 1:0, potem dała sobie jednak wbić dwie bramki. Dzięki temu goście przeskoczyli ich w tabeli i zepchnęli tuż nad strefę barażową. Największy jednak problem mamy z oceną Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Niby beniaminek gra nieźle, ale zwycięża jedynie z sąsiadami z tabeli. No nie do końca w sumie, bo właśnie wygrali z Wigrami. Może więc w drugiej rundzie będą lepiej punktować. Potencjał chyba mają, ale cały czas płacą to mityczne frycowe.

Fot. ObserwatorSportowy

Share