Maksymilian Pingot: Fajnie byłoby awansować

Last modified date

Młody zawodnik Lecha okrzepł już w drugiej lidze i dołączył w zimie do treningów z pierwszym zespołem. W spotkaniu z Hutnikiem wykorzystał sytuacje na początku meczu, ustawiając przeciwników w bardzo trudnej sytuacji. Zagrał dobrze z przodu, ale i czujnie z tyłu. Nic dziwnego, że po meczu był zadowolony.

Był film “Bohater ostatniej akcji”. Ty zostałeś bohaterem pierwszej akcji – w tym meczu.

– Tak, dokładnie. Bardzo się cieszymy, że wywieźliśmy trzy punkty z takiego terenu. Nie było to łatwe spotkanie. Trzeba było pokazać dużo seniorskiej gry. Czasami może niezbyt pięknej. Najważniejsze są dla nas trzy punkty.

Lubisz grać z zespołami z dołu tabeli? Wcześniej gola na wagę zwycięstwa strzeliłeś Sokołowi Ostróda.

– Jakoś tak wychodzi i mogę się tylko z tego cieszyć.

Chyba dobrze wam zrobił ten zimny prysznic w wykonaniu rezerw Śląska Wrocław. Od tego czasu dwa mecze, sześć punktów.

– Wyciągnęliśmy wnioski z tego spotkania, był to dla nas trudny mecz. Nie spuszczaliśmy jednak głów, mocno trenowaliśmy.

Czujecie jeszcze te problemy z okresu przygotowawczego związane z koronawirusem?

– Nie, już dużo czasu upłynęło. Za sobą mamy cztery spotkania ligowe, więc jest już wszystko dobrze.

Trener Skorża powiedział, że byłoby fantastycznie mieć rezerwy na pierwszoligowym poziomie. Mówicie o tym głośno w szatni?

– Tak, Fajnie byłoby awansować, taki pierwszy przypadek w historii zdaje się.

To, że przed sezonem dołączyłeś do pierwszej drużyny chyba cię wzmocniło?

– Tak. Trenuje nadal z pierwszym zespołem. To jest dla mnie power. Mogę się uczyć od obrońców, którzy tam są, najlepszych w Polsce. Nic tylko korzystać.

Fot: Obserwator Sportowy

Share