Po pierwszej sobocie

Miało być ciekawie i było ciekawie. Sporo bramek, kilka ciekawych zwrotów akcji i dobry start beniaminków. Tak w skrócie wyglądała sobota w pierwszej kolejce

W Lubinie 1:0 wygrali gospodarze i to wygrali zasłużenie. Sprawę ułatwiły nieco posiłki z pierwszego zespołu, na co zwracał uwagę po meczu szkoleniowiec gości. – Jakość zawodników z PKO Ekstraklasy dzisiaj dawała największą różnicę. Niestety piłka nożna nie jest sportem sprawiedliwym – mówił po meczu Damian Guzek. Bramkę na wagę trzech oczek zdobył Cheikhou Dienga w 52. minucie.

Jeszcze lepiej zaczęli sezon gracze Siarki Tarnobrzeg. Po 20. minutach było już 2:0, po końcowym gwizdku drugi raz tyle. Takie zwycięstwo musi budzić szacunek, choć Znicz zaliczył kilka podobnych wpadek w ubiegłych rozgrywkach (0:5 z KKS Kalisz czy Radunią Stężyca).

Na Suchych Stawach w 60. minucie hat trick skompletował niezniszczalny Krzysztof Świątek. Potem jednak mały kubełek zimnej wody wylali na głowy gospodarzy Filip Welniak i Krystian Palacz. Losów tego meczu gracze Kolejorza zmienić już nie zdołali.

Szalony mecz obserwowali kibice w Stężycy. Jeśli na Kaszubach co kilka tygodni będą takie widowiska, to może się okazać, że klub wprowadzi opłaty za bilety. 0:1, 1:1 i 1:2 do przerwy. W drugiej odsłonie gospodarze doprowadzili do remisu za sprawą trafienia Przemysława Kity. Potem jednak znowu musieli gonić wynik. Dogonili i ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

W Puławach zwyciężyli goście po bramce Bortusza Boruna. Jednak duże brawa należą się bramkarzowi GKS Grzegorzowi Drazikowi, który dwukrotnie efektownie interweniował. Drugie wyróżnienie trafia do Grzegorza Kurdziela, który w przerwie potrafił odmienić grę swoich podopiecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *