Ligowe zamieszanie

Za nami trzy pierwsze kolejki, z których można już wyciągnąć kilka wniosków. Sporo też działo się poza boiskiem. Na pierwszy plan ligowego zamieszania wysunęły się dwa kluby: Kotwica Kołobrzeg oraz Polonia Warszawa. Beniaminek ponosi jeszcze konsekwencję trzecioligowej końcówki. Czarne Koszule zaś pokazały, że z nimi w lidze nie będziemy się nudzić.

O sprawie Kotwicy sporo pisało się jeszcze przed pierwszą kolejką. Awans po niesamowitej końcówce, pożegnanie się z dotychczasowym trenerem i zatrudnienie szkoleniowca największego rywala. Ten zaś przyprowadził ze sobą bodajże sześciu zawodników z Grudziądza. Wtedy zaczęły pojawiać się głosy, jakoby włodarze beniaminka dodatkowo motywowali przeciwników Olimpii. W tym Świt Szczecin w ostatniej decydującej kolejce. Głosy te były aż tak donośne, że zainteresował się nimi w końcu PZPN. Od tego czasu jednak z Warszawy nie dobiegają żadne sygnały, a sezon trwa.

W międzyczasie portal Weszło opublikował serie artykułów, w których delikatnie rzecz ujmując, nie pokazano w dobrym świetle prezesa klubu – Adama Dzika. Miał on dosyć obcesowo poczynać sobie z zawodnikami, zwłaszcza będącymi pod formą. Prawdziwą wisienką na tym futbolowym koglu-moglu była zaś sprawa wręczenia pucharu za awans do drugiej ligi. Nagroda została wysłana kurierem, a następnie nikt z PZPN czy ZZPN go nie wręczył. Sprawę starał się wyjaśnić prezes ZZPN Maciej Mateńko. PZPN ponoć wszystkie puchary wysyła w ten sposób, a następnie przedstawiciel miejscowych władz piłkarskich wręczał go przed pierwszym spotkaniem. Problem jednak w tym, że miał to uczynić prezes lokalnego rywala – Gwardii Koszalin, czego nie życzyli sobie ponoć kibice. Ostatecznie miała to zrobić Prezydent Kołobrzegu, w imieniu PZPN. Coś jednak nie zagrało i Kotwica opisała cały proceder zupełnie inaczej.

Na szczęście sami zawodnicy postanowili wyjść na pierwszy plan i po pierwszym remisie ze Stomilem, zanotowali dwa zwycięstwa. Zajmują zatem pozycje wicelidera, pozostając jedynym niepokonanym beniaminkiem. Miejmy więc nadzieję, że ciąg dalszy nietypowych wydarzeń w Kołobrzegu już nie nastąpi.

Wiele mówiło się także o Polonii Warszawa przed jej pierwszym meczem i to nie tylko z powodu przełożenia spotkania z KKS Kalisz. Przed sezonem prezes klubu Gregoire Nitot dosyć jasno i przejrzyście zaprezentował biznesplan na nadchodzące rozgrywki. Między innymi zakładał, iż mecze jego drużyny przyciągną na trybuny średnio 1800 osób. Problem jednak w tym, że nikt w klubie nie pomyślał, że na poniedziałkowy mecz może przyjść więcej niż 2500 osób – i na tyle to widowisko zostało zaplanowane. Mimo nietypowego, poniedziałkowego terminu okazało się jednak, że drugoligowy pojedynek ze Stomilem Olsztyn przyciągnie dużo więcej osób. Kibice odbijali się więc od zamkniętych kas, oglądając przez ogrodzenie pustą trybunę tzw. Kamienną.

Do sprawy szybko odniósł się sam Nitot, wytykając kibicom ich nieodpowiedzialne zachowanie w Siedlcach, gdzie doszło do awantur. Wyjaśnił, że wszystkie mecze na Konwiktorskiej są meczami podwyższonego ryzyka, więc koszty organizacji są wyższe. Na koniec zaś prezes stwierdził: Powinieneś mi podziękować za wpłacenie pięciu milionów euro, dzięki czemu możesz przychodzić i oglądać mecze na K6, zamiast wywierania nadmiernej presji i ciągłego krytykowania wszystkiego.


Jak dla nas wrzucanie wszystkich kibiców do jednego wora, nie jest dobrą praktyką Podobnie zaś oszczędzanie na pierwszym meczu po awansie, gdzie jest duża szansa, że pojawi się sporo kibiców. Pewnie, niektórzy potem znikną, ale spora część pozostanie. Francuzowi widać zależy na klubie, jednak chyba myśli bardziej kategoriami biznesowymi, które niejednokrotnie nie przełożyły się na klub sportowy. Coś nam się wydaje, że to jeszcze nie koniec ciekawych wydarzeń przy Konwiktorskiej. Wolelibyśmy jednak, aby te działy się głównie na boisku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *