Grzegorz Goncerz: Tabela ma znaczenie, ale na koniec sezonu

Kotwica wysoko wygrała na Suchych Stawach. Mimo to kibice Hutnika kilkukrotnie skandowali nazwisko zdobywcy jednego z goli – Grzegorza Goncerza. Zawodnik gości pochodzi bowiem z Nowej Huty, która nadal jest mu bliska.

Rzadko który zawodnik przeciwników jest tak entuzjastycznie witany na Suchych Stawach jak Pan.

– Rzeczywiście. Bardzo miłe uczucie. Gdy dziś jechałem na stadion to wszystko wróciło. 16 lat. Jeździłem uliczkami Nowej Huty, naprawdę niesamowite uczucie. Dziękuje kibicom, że mnie tak przyjęli. Starałem się odświeżyć ile meczów zagrałem w piłce seniorskiej i wyszło tylko cztery za trenera Kasperczyka. Jednak potem, przez wszystkie lata starałem się być ambasadorem nowohuckiej piłki nożnej. Nigdy się tego miejsca nie wyparłem. Zawsze się cieszyłem, że się tutaj wychowałem i tutaj dorastałem. Fantastycznie się zachowali dziś kibice, a my zagraliśmy dobry mecz. Życzę Hutnikowi, żeby rósł w siłę. Mam świadomość, że to nie będzie ciężkie bo są trzy główne siły w Krakowie. Klub musi szkolić, rozwijać się. Życzę im z całego serca, aby utrzymali ten poziom centralny. To nie będzie łatwe zadanie, bo ta liga jest niesamowicie ciężka. Trzymam kciuki za trenerów, za ludzi tu pracujących. Będę to wszystko z perspektywy Kołobrzegu obserwował, potem także, gdy wrócę na Śląsk.

Tym, którzy nie pamiętają Pana grę czy to w Krakusie czy Hutniku, przedstawił się Pan piękną bramką.

– Tak, zgadza się, ale ta bramka była wypadkową naszych dobrych akcji ofensywnych. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Stworzyliśmy sobie mnóstwo dobrych okazji i dobrze się ten mecz dla nas ułożył. Wiedzieliśmy, że naprzeciw stanie dobry, zdeterminowany przeciwnik. My musieliśmy odpowiedzieć doświadczeniem. Kontrolowaliśmy przebieg meczu i moim zdaniem byliśmy zespołem lepszym. Mamy świadomość swojej siły, ale wiemy ile jeszcze rzeczy musimy poprawić. Aby ta nasza gra była jeszcze płynniejsza, jeszcze lepsza. Mamy swoje cele, ale głośno o nich nie mówimy.

Ten lider wam pomaga, czy ciąży?

– Nie zwracamy na to uwagi. Poprzedni sezon w trzeciej lidze pokazał, że tabela ma znaczenie, ale na koniec sezonu. Trzeba robić swoje. Z tygodnia na tydzień, z treningu na trening trzeba się rozwijać i iść do przodu. Wydaje mi się, że my tę prace dobrze wykonujemy. Oczywiście, jak wspomniałem jest jeszcze wiele mankamentów w naszej grze. Ale pracujemy, wygrywamy i wyciągamy wnioski.

Fot. Obserwator Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *