Derby Krakowa, czyli gorąco na boisku i nerwowo na trybunach

Oba zespoły przystępowały do tego pojedynku po kilku kolejnych porażkach. Dodatkowo szkoleniowiec Brązowych – Maciej Musiał kuszony był w minionym tygodniu przez Wieczystą Kraków. Został jednak na Ludwinowie, a jego podopieczni odwdzięczyli się zwycięstwem. Było jednak gorąco.

– Oby nie stracić bramki do 10 minuty – ironizowali przed meczem kibice Hutnika. Ich zespól bowiem w dwóch poprzednich spotkaniach tracił gole odpowiednio w trzeciej i piątej minucie. Podobnie było i w tym meczu. Adam Żak skierował głową piłkę do siatki dokładnie w 10. minucie. Cztery minuty później było już 2:0, po tym jak rzut karny wykorzystał Bartłomiej Purchla. Za podyktowanie jedenastki sporo pretensji mieli do krakowskiego arbitra zawodnicy gości. W ogóle można odnieść wrażenie, że Roberta Marciniaka przerosły nieco te derby.

W kolejnych minutach inicjatywę przejęli Hutnicy, a defensywę przeciwników raz po raz nękał Mark Assinor. Efektem tej optycznej przewagi gości było kontaktowe trafienie Patryka Serafina. Nie udało się jednak dowieźć tego w miarę obiecującego wyniku do przerwy. W 43. minucie bowiem po raz kolejny urwał się obrońcą Żak i było 3:1. Tuż po rozpoczęciu drugiej odsłony Garbarnia mogła zdobyć kolejnego gola, tym razem jednak piłka nieznacznie minęła dalszy słupek bramki Kacpra Szewczyka. To mocno podirytowało kibiców gości. Napiętą sytuacje dodatkowo potęgowały kolejne decyzję sędziego. Wreszcie w 61. minucie, tuż przy linii bocznej doszło do starcia Żaka z Krzysztofem Świątkiem. – Nie widziałem jeszcze takiej sytuacji, że za uderzenie przeciwnika żółtą kartkę dostaje zarówno zawodnik, który uderzał, jak i uderzony – dziwił się po meczu Andrzej Paszkiewicz. Po tej decyzji na arbitra bocznego poleciały przedmioty z trybun i mecz przerwano na ponad kwadrans.

Gdy sytuacja nieco się uspokoiła ponownie dał znać o sobie aktywny Assinor doprowadzając do stanu 3:2. W chwile potem Ghańczyk miał jeszcze dwie stuprocentowe sytuacje, które jednak zmarnował. Lepiej celownik nastawiony miał wprowadzony pod koniec meczu Thomas Pranica, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i tej okazji nie zmarnował. Tym samym Garbarnia przerwała serię trzech kolejnych porażek. Dla gości była to piąta kolejna przegrana. – Trzeba albo zmienić trenera, albo sposób grania – stwierdził na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Hutnika. – To jest czas na głęboką analizę i nie tylko moją, ale też zarządu.

Garbarnia KrakówHutnik Kraków 4:2 (3:1)

Bramki: Żak 10′, 43′, Purcha 14′, Pranica 90′ – Serafin 28′, Assinor 90′
Żółte kartki: Nowak, Żak, Gądek, Warczak – Jurkowski, Zarzycki, Świątek, Marcinkowski, Assinor.

Garbarnia: Bartusik – Warczak, Banach, Kardas, Nakrosius, Purcha (89′ Polak), Marszalik (59′ Słomka), K. Dziedzic, Nowak (90′ Gądek), Karbownik, Żak (90′ Pranica).

Hutnik: Szewczyk – Zięba, Zarzycki (46′ Nowakowski), Andrzejewski (90′ Iwanicki), Jurkowski, (46′ Urban) Marcinkowski, Świątek, Drąg, Serafin (89′ Kieliś), Jacak (89′ Zawadzki), Assinor.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *