Dzień Hutnika

Nowohucianie od ponad półtora miesiąca nie wygrali i osiedli na dnie ligowej tabeli. Przed tygodniem byli bliscy przełamania tej serii, ale wszystko prysło w ciągu kilku minut. Mecz z rezerwami Śląska był więc ostatnim dzwonkiem, aby się obudzić. Gospodarze wygrali, a na ich twarzach widać było po meczu sporą ulgę.

Na cztery dotychczasowe spotkania tych drużyn, rezerwy Wojskowych wygrywały dwukrotnie i dwukrotnie zdarzyło się to na Suchych Stawach. Pozostałe dwa zakończyły się remisami przy Oporowskiej. Hutnicy po meczu deklarowali, że nie myśleli o tym fakcie, ale taka świadomość nie pomaga. Po wydarzeniach w Olsztynie trener Bartłomiej Bobla zdecydował się na zmianę w bramce. Od początku przy Ptaszyckiego słychać więc było pokrzykiwania pozyskanego w tygodniu Patryka Królczyka. Golkiper Hutnika już w pierwszej połowie przywitał się z publicznością, broniąc kilka niegroźnych uderzeń i jeden mocny strzały Przemysława Bargiela

Niewiele więcej roboty miał jego vis-a-vis Józef Burta. Jego serce zapewne mocniej zabiło po próbie Krzysztofa Świątka lub gdy akcji nie zamknął Jakub Marcinkowski. – Grają trójkąty, przecinaj to, organizujemy się – instruował swoich kolegów Burta, a ci skrzętnie wykonywali jego polecenia. Organizacja gry zawodników Śląska zawiodła jednak siedem minut po przerwie. Michał Zięba znalazł w polu karnym Patryka Serafina, który po ziemi posłał futbolówkę do siatki. W chwilę później wychodzącego sam na sam Patryka Kielisia sfaulował Łukasz Gerstenstein i obejrzał czerwony kartonik. – Byliśmy nieprzygotowani i przy golu i przy czerwonej kartce – powiedział po meczu Krzysztof Wołczek. – Chociaż nie jestem pewien czy sędzia tę czerwoną kartkę powinien wyciągnąć. Mecz został trochę zepsuty. Nie wiem czy przez sędziego, czy przez mojego zawodnika – zastanawiał się szkoleniowiec gości.

Wynik powinien podwyższyć w 66. minucie Krystian Lelek, ale jakimś cudem, zamiast trafić w bramkę, przeniósł piłkę nad poprzeczką. Poprawił celownik przed końcem meczu, ustalając płaskim strzałem wynik spotkania. Trzeba przyznać, że gospodarze wyciągnęli wnioski po meczu ze Stomilem i w zasadzie do końca kontrolowali przebieg gry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *